Porady eksperta

Pamiętaj nie jesteś sam...

Dlaczego uzyskanie odszkodowania od ubezpieczyciela może być dla Ciebie trudne?

  • bo nie wiesz z jakich tytułów należy Ci się odszkodowanie i zadośćuczynienie,
  • bo nie wiesz w jakich wysokościach określić swoje roszczenia,
  • bo nie wiesz jakie dokumenty dostarczyć ubezpieczycielowi i gdzie je zdobyć,
  • bo nie stać Cię na pokrycie kosztów.

Dzięki nam dowiesz się jakie odszkodowania Ci się należą i w jakiej wysokości. Wystąpimy w Twoim imieniu do ubezpieczyciela. Dokonując oceny wysokości odszkodowania korzystamy z opinii specjalistów (biegłych lekarzy, rzeczoznawców, biegłych z zakresu ruchu drogowego i rekonstrukcji wypadków).

W przypadkach kiedy postępowanie ugodowe nie przynosi określonych efektów zapewniamy zastępstwo procesowe w postępowaniu sądowym. Twoje racje będą reprezentowane przez prawników, którzy mają bardzo duże doświadczenie w sprawach odszkodowawczych.

Odszkodowania komunikacyjne

W dzisiejszym zabieganym świecie nie trudno o wypadek. Zatem warto ubezpieczyć się na wypadek nieprzewidzianego zdarzenia. Jeśli jednak zdarzy się ulec wypadkowi komunikacyjnemu wtedy to warto wynająć firmę zajmującą się uzyskiwaniem odszkodowania komunikacyjnego.

Są sytuacje, w których to nie warto próbować samemu starać się o odszkodowania komunikacyjne, gdyż możemy wywalczyć zbyt niską kwotę, która nawet nie pokryje części kosztów rehabilitacji i powrotu do pełni zdrowia. O odszkodowanie komunikacyjne warto starać się wraz z specjalistami z firmy, którzy z pewnością uzyskają wyższe odszkodowanie. Wracając to tego czy warto ubezpieczać się. To odpowiedź brzmi tak.

Dzięki posiadaniu ubezpieczenia możemy poczuć się chociaż trochę bezpieczniej i mieć pewność, że w razie wypadku będziemy mieli pieniądze na pokrycie wydatków. Poza tym ubezpieczenie gwarantuje wypłatę odszkodowania komunikacyjnego co z pewnością przyda się, gdyż po wypadku raczej trudno od razu wrócić do pracy, a żyć za coś trzeba.


Gdy pozbywasz się używanego auta, nie wypisuj w ogłoszeniu głupot w rodzaju: „nie wymaga wkładu finansowego”. Za coś takiego grożą konsekwencje, nawet długo po sprzedaży!
 
Pan Krzysztof w czerwcu 2014 roku sprzedawał stare Volvo 740. Samochód jeździł i hamował – jak na pojazd, który ma 26 lat, to już coś. Fakt, że silnik ledwo ciągnął, sprzęgło było na ukończeniu, skrzynia głośna, koszt doprowadzenia auta do porządku zbliżony do jego wartości, ale na złom przecież nie odprowadzi, pojazd wartość handlową ma.
 
Ogłoszenie podkręcił tak, jak większość sprzedawców: auto w bardzo dobrym stanie, silnik suchy, skrzynia sucha, nie wymaga wkładu finansowego itp. Klient, pan Michał, niby się znał, to jego nie pierwsze Volvo, zaglądał tu i tam, o wszystko pytał, ale jak poczuł kierownicę, to jak typowy klient: już nie chciał jej puścić. W umowie napisali: Kupujący zapoznał się ze stanem pojazdu, cenę ustalili na 7000 zł. Krzysztof, sprzedawca, był spokojny: auto może i „ulepek”, ale widziały gały, co brały.
 

W 2015 roku zagraniczne służby wysłały do Polski ponad 380 tys. zapytań w sprawie kierowców, którzy naruszyli przepisy ruchu drogowego. Od stycznia do końca czerwca br. takich spraw zanotowano już niemal 400 tys. Nawet jeśli nie wszystkie postępowania zakończą się wystawieniem nakazów zapłacenia kary, to i tak do skrzynek pocztowych polskich zmotoryzowanych trafią w tym roku tysiące wezwań.
Niemcy, Holandia i Francja – te właśnie kraje w 2016 r. (dane do czerwca) najczęściej ścigały polskich kierowców niestosujących się do tamtejszych przepisów drogowych. Mają do tego prawo od 2013 r., kiedy to zaczęły obowiązywać unijne przepisy dotyczące wymiany informacji o przestępstwach lub wykroczeniach związanych z bezpieczeństwem ruchu drogowego pomiędzy krajami UE.
Wymiana danych następuje za pośrednictwem Krajowych Punktów Kontaktowych (KPK), które działają w każdym z państw Unii Europejskiej. Informacje przekazywane są w razie m.in.:

Gdzie mogą jeździć rowerzyści? Wszędzie – odpowiedzą cykliści. Nigdzie – powie wielu kierowców.
W zależności od warunków i okoliczności rowerzyści mają prawo jeździć po ulicach, po drogach dla rowerów, a nawet po chodnikach. Tam, gdzie obok przejścia dla pieszych jest przejazd dla rowerów, mogą przecinać drogę, nie schodząc z rowerów.
Mało tego: przepisy w niektórych wypadkach pozwalają cyklistom przejeżdżać rowerem po przejściach dla pieszych, z czego kierowcy aut zwykle nie zdają sobie sprawy. A jeśli potrącisz cyklistę – masz problemy. Na drodze dla rowerów, czyli tzw. ścieżce rowerowej, rowerzyści w większości przypadków mają pierwszeństwo przed samochodami.
Wprawdzie na przejeździe dla rowerów przepisy każą ustąpić rowerzyście znajdującemu się na przejściu (czyli mówiąc inaczej: kto pierwszy, ten lepszy), to inny przepis każe bezwarunkowo ustąpić pierwszeństwa rowerzyście jadącemu na wprost niezależnie od tego, czy jedzie ulicą, pasem ruchu dla rowerów, czy drogą dla rowerów.
Najczęstsza, typowa sytuacja kolizyjna występuje wtedy, gdy jedziemy autem ulicą wzdłuż chodnika, z którego wydzielono ścieżkę rowerową i, skręcając w prawo, przecinamy ścieżkę. Rowerzyści w takich miejscach, jadąc na wprost, często nawet nie zwalniają, w lusterkach ich nie widać, a mają bezwzględne pierwszeństwo.
Dlatego przed przejazdem przez ścieżkę trzeba się zatrzymać, rozejrzeć i dopiero jechać dalej. Rowerzyści mają prawo, ale z uwagi na zdrowy rozsądek powinni zrezygnować z jazdy ulicą, gdy na drodze w terenie zabudowanym obowiązuje limit prędkości wyższy niż 50 km/h.

Jeszcze przez kilka miesięcy kierowcy, którzy posiadają na swoim koncie punkty karne, będą mogli je zredukować. Wystarczy odbyć szkolenie, aby zmniejszyć ich liczbę o 6, a w 2017 roku nie będzie to możliwe.
W przypadku popełnienia wykroczenia w ruchu drogowym, policjant wypisuje nie tylko mandat, ale nakłada także odpowiednią liczbę punktów karnych. Prawo jazdy mogą stracić kierowcy, którzy przekroczą limit 24 punktów karnych, a jego odzyskanie jest możliwe dopiero po ponownym sprawdzeniu kwalifikacji w zakresie wszystkich posiadanych kategorii. Jeśli kierowca posiada prawo jazdy krócej jak rok, limit punktów wynosi 20. 
Obecnie osoby, które posiadają na swoim koncie punkty karne, mogą na własny koszt odbyć szkolenie, aby zmniejszyć ich liczbę. Nie dotyczy to tylko kierowców w okresie jednego roku od dnia wydania po raz pierwszy prawa jazdy. W ten sposób można pomniejszyć konto o 6 punktów, a takie szkolenie można odbyć nie częściej niż raz na sześć miesięcy. Szkolenie organizowane przez Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego to wydatek 300 - 500 zł.
Co zmieni się od 2017 roku? Niezależnie od liczby popełnionych wykroczeń, funkcjonariusz będzie mógł ukarać kierowcę maksymalnie liczbą 10 punktów. Po przekroczeniu limitu 24 punktów, kierowca nie straci prawa jazdy, ale starosta skieruję kierowcę na odpłatny kurs reedukacyjny w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego. Na taki kurs młodzi kierowcy podczas dwuletniego okresu próbnego trafią za popełnienie co najmniej dwóch wykroczeń przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji. Popełnienie w okresie próbnym trzech takich wykroczeń lub jednego przestępstwa drogowego, będzie wiązało się z cofnięciem uprawnień.

Kierowca popełnia wykroczenie służbowym autem swojej firmy. Czy w takim przypadku może wliczyć mandat w koszty uzyskania przychodu?
Należy wiedzieć, że mandat karny nie jest kosztem podatkowym firmy. Zgodnie z art. 22. ust 1 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, kosztami uzyskania przychodu są koszty poniesione w celu osiągnięcia przychodów lub zachowania albo zabezpieczenia źródła przychodów, z wyjątkiem kosztów wymienionych w art. 23 wspomnianej ustawy.

Przepisów drogowych nie da się przestrzegać w 100 proc., bo nie sposób je poznać. Są absurdalnie zredagowane, często nielogiczne i rozsiane po różnych aktach prawnych.
O przepisach drogowych wiesz tyle, ile ci powie ktoś, kto się na tym dobrze (zawodowo) zna. Jeśli szukasz konkretnej odpowiedzi na nurtującą cię kwestię, masz problem. Internet? Zapomnij! Po pierwsze, wybrane przepisy drogowe zmieniają się nawet kilka razy w roku i nigdy nie wiesz, czy „bryk”, na który trafiłeś, jest aktualny. Po drugie, przepisy są w wielu punktach niejasne i wiele osób błędnie je interpretuje. Po trzecie, są uchwalane przez amatorów i często okazują się nielogiczne lub niepełne. Po czwarte, interesujący nas temat (gdybyśmy chcieli przestudiować np. kodeks drogowy) prawie nigdy nie jest wyczerpany w jednym miejscu.
Szukajcie wiatru w polu! Wątpliwości kierowców dotyczą podstawowych, codziennych kwestii: jak jeździć po rondzie, czy rowerzysta może przejeżdżać po zebrze, ograniczeń prędkości itp. Ilekroć w „Auto Świecie” ukazuje się artykuł o przepisach, pojawiają się uwagi: to przecież bez sensu albo nie macie racji – cóż, z tą materią różnie bywa, ale staramy się rację mieć.
Czy rowerzysta może przejeżdżać po pasach dla pieszych? Nie, ale pieszy może. Za pieszego uważa się także osobę w wieku do 10 lat kierującą rowerem pod opieką osoby dorosłej. Czyli dziecko może. A co z opiekunem? Z cytowanego przepisu to nie wynika!

Do sprawnego funkcjonowania każdego auta potrzeba odpowiedniej jakości i ilości płynów. Dzięki nim samochód dobrze jeździ, hamuje, chłodzi się i nagrzewa. To właśnie dla sprawnego działania pojazdu, kierowca powinien regularnie sprawdzać stan oleju silnikowego, płynu hamulcowego i płynu chłodniczego.
Jak więc sprawdzić poziom płynów, jak je uzupełnić w przypadku niedoboru i dlaczego trzeba pamiętać o konieczności okresowej ich wymiany? W zależności od rodzaju płynu dane te się różnią.
Olej silnikowy – wybierając olej zawsze powinniśmy stosować taki, który zalecany jest przez producenta w instrukcji obsługi pojazdu. W nowoczesnych silnikach stosowany jest olej typu long life, którego stosowanie wydłuża jazdę bez konieczności wymiany oleju do 30 000 km lub raz na 2 lata. Należy pamiętać, że silnik może „brać” olej, dlatego należy regularnie sprawdzać jego poziom. Jeśli zauważymy, że jego poziom się obniżył, należy go uzupełnić.
Na dolewki stosujemy ten sam olej, który znajduje się w silniku, a jeśli takiego nie mamy, powinniśmy zastosować olej o takich samych parametrach. Poziom oleju sprawdzamy bagnetem olejowym. Pomiaru powinniśmy dokonywać na wyłączonym, ale rozgrzanym silniku, najlepiej po odczekaniu 10-20 minut, by olej spłynął. Przed użyciem bagnetu powinniśmy go przetrzeć, aby na czystym było wyraźnie widać stan oleju. Ślad oleju pozostawiony na bagnecie powinien znajdować się pomiędzy wartościami minimalną a maksymalną.

Samochód jest potrzebny każdej mamie – bez względu na to czy mieszka w małej miejscowości czy w dużym mieście. Bycie mamą to szereg mniej i bardziej zaplanowanych aktywności, ale także konieczność zapewnienia dziecku bezpieczeństwa. Co zrobić, aby odpowiednio o nie zadbać? Po pierwsze – jeździć zgodnie z przepisami, po drugie – zatroszczyć się o odpowiednie wyposażenie auta, którym się poruszamy.

Statystyki policji od lat udowadniają, że kobiety są ostrożniejszymi kierowcami. Na polskich drogach każdego dnia dochodzi do ok. 5000 kolizji, stłuczek i wypadków drogowych, jednak jedynie 21,8 proc. z nich powodują kobiety.