Każdego roku na polskich drogach przybywa kilkaset tysięcy pojazdów. Nasila się ruch drogowy, za którym nie zawsze nadąża infrastruktura drogowa, a przede wszystkim wiedza i umiejętności kierowców.

Wypadki drogowe miały miejsce zawsze i to na długo przed wynalezieniem samochodu. Są nieodłącznym elementem cywilizacji, która w jakimś momencie rozwoju doszła do wniosku, że poruszanie się na własnych nogach nie jest sposobem najszybszym. Ale szybciej nie znaczy bezpieczniej. Ponoć pierwszy śmiertelny wypadek samochodowy miał miejsce już w 1901 roku w Anglii kiedy to auto jadące z prędkością 7 km na godzinę potrąciło pieszego.

Zdarzenie drogowe może mieć charakter wypadku lub kolizji. Jak odróżnić te zdarzenia? W przypadku kolizji występują wyłącznie straty materialne, nie ma osób rannych. Kiedy są osoby ranne, lub śmiertelnie ranne mamy do czynienia z wypadkiem.

Polska zajmuje niechlubne pierwsze miejsce w Europie w ilości osób zabitych na 100 wypadków!

Czy firma odszkodowawcza pomoże uzyskać rekompensatę za złamaną rękę na parkingu albo uraz kręgosłupa podczas wypadku? Może, ale nie zrobi tego za darmo. - Samemu niełatwo cokolwiek zdziałać. Wolę, żeby firma zarobiła na mnie i dostać kilka tysięcy, niż nie mieć niczego – podkreśla Aniela, która kilka tygodni temu uległa wypadkowi, ale do dziś nikt nie chce z nią rozmawiać.

Krzysztof złamał nogę na przystanku komunikacji miejskiej. Kończyna 2 miesiące w gipsie, potem długa rehabilitacja. Próbował walczyć o odszkodowanie. Jak była odpowiedź? Że Krzysztof jest sam sobie winien, bo… źle chodzi.
 
Aniela z kolei złamała nogę na nierównym parkingu przed sklepem. Choć złożyła dwa pisma do centrali i od tego czasu upłynęło wiele tygodni, sprawa nadal nie ruszyła z miejsca. - Gdy dzwonię, mówią, że zgłosili sprawę do ubezpieczyciela i natychmiast mnie zbywają. Czekam, czekam, i nic. Co zamierzam zrobić? Na pewno nie dam się zignorować, ale sama tego nie załatwię. Bardzo mocno zastanawiam się nad firmą, która poprowadzi moją sprawę – mówi.
Podobnych przypadków jest wiele. Nawet Rzecznik Ubezpieczonych w raporcie za I półrocze tego roku stwierdził, że wciąż można zaobserwować nieprawidłowości występujące na rynku ubezpieczeniowym. W tym okresie wpłynęło 2939 skarg. Najczęstsze zarzuty to zbyt niskie świadczenia odszkodowawcze.
Za jego brak dostaniecie mandat, a jeśli auto będzie niesprawne, policja może go też zatrzymać. Bez niego nie uda się wam sprzedać samochodu. Przypominamy najważniejsze kwestie dotyczące dowodu rejestracyjnego :
 
Dowód rejestracyjny jest dokumentem potwierdzającym, kto jest właścicielem auta, znajdują się w nim też bardzo dokładne parametry pojazdu i informacje o dodatkowym wyposażeniu. Wybraliśmy najczęściej powtarzające się pytania dotyczące tego dokumentu spośród tych, które trafiają do redakcji. Odpowiedzi na nie znajdziecie poniżej.
Jakie są konsekwencje jazdy bez dowodu rejestracyjnego?
Brak dokumentu podczas kontroli policyjnej kończy się mandatem w wysokości 50 zł (taką samą karę dostaniecie za brak potwierdzenia zawarcia obowiązkowego ubezpieczenia OC i prawa jazdy).
Co to jest tymczasowy (miękki) dowód rejestracyjny?
Ten dokument otrzymuje nowy właściciel pojazdu na czas do wydania właściwego dowodu rejestracyjnego. To, czy dokument jest już gotowy do odbioru, można sprawdzić w Internecie, na stronie: info-car.pl, po wpisaniu numeru dowodu rejestracyjnego i 5 ostatnich cyfr numeru nadwozia.
Zwierzęta leśne zniszczyły uprawy ? Co trzeba zrobić, aby móc starać się o odszkodowanie – praktyczne porady :
 
Kwestią, od której zaczyna się cały proces dochodzenia odszkodowań przez rolników, jest ustalenie czy straty wyrządzone przez zwierzęta miały miejsce na obszarze obwodów łowieckich. Jeśli nie – dalsze postępowanie jest bezprzedmiotowe, chyba, że straty spowodowały zwierzęta będące pod ochroną (czytaj poniżej).
 
Odszkodowanie nie przysługuje:
 
Zamiast ciągle pouczać kierowców, jak mają uważać na pieszych, czas podpowiedzieć coś tym drugim
 
Pieszy – niechroniony uczestnik ruchu. Nie ma strefy zgniotu, poduszek powietrznych, ESP ani ABS-u, pasów bezpieczeństwa ani klaksonu. W starciu z pędzącym autem nie ma najmniejszych szans. Biedny, ciągle narażany na zewnętrzne niebezpieczeństwa drogowe pieszy…
 
Drodzy piesi… Myślcie, a wszystkim nam będzie łatwiej i bezpieczniej. Bo sytuacje, w których ceną może być życie, mają jedną wspólną cechę: są nieodwracalne.
To wszystko prawda. Ale niestety wśród pieszych są tacy, którzy dosłownie sami pchają się pod auto, albo zachowują się tak dalece nieroztropnie, żeby nie powiedzieć bezmyślnie, że kierowcy muszą wykazać się ogromnym refleksem, aby ich nie potrącić.
 
Kierowca płacze i płaci
 
- Nic, tylko nerkę sprzedać - mówi Marek, kierowca, który po wypadku musi spłacać odszkodowanie na rzecz pasażera. Takich jak on jest wielu.
 
"Autostopowiczów nie zabieram z zasady" - pisze pewien internauta. "Chce człowiek okazać serce, a płaci gotówką" - dodaje drugi. "Kiedyś można było bez problemu zabierać do samochodu przypadkowe osoby, bez ryzyka, że cię za coś pozwą. A teraz co?" - grzmi trzeci. Sytuacje, w których kierowcy pokrywają koszty odszkodowań powypadkowych dla pasażerów zabranych z trasy, wywołują burzę emocji. Eksperci jednak zwracają uwagę, że autostopowicz autostopowiczowi nierówny. A odpowiedzialność za przewóz zależy od jego charakteru.