Lampa rowerowa z funkcją świateł do jazdy dziennejFoto: Axa / Axa

Michał Krasnodębski

Tak – zobaczcie, co potrafią niepozorne lampki rowerowe i jakie bogactwo funkcji oferują

Zacznijmy jednak od przepisów, bo poruszanie się wśród niezliczonych uzupełnień, rozporządzeń i śledzenie, czy przeróżne pomysły na poprawę bezpieczeństwa weszły w życie, czy może jednak nie, nie jest intuicyjne.

Obecny stan jest w skrócie taki, że każdy rower, poruszający się po zmroku, musi być obowiązkowo wyposażony – oprócz tylnego, czerwonego światła odblaskowego – także w ŚWIECĄCE WŁASNYM ŚWIATŁEM oświetlenie pozycyjne z przodu i z tyłu. Źródła światła mogą być stałe lub migające (z przodu białe lub żółte, z tyłu czerwone). Powinny być skonstruowane i zamontowane tak, aby z tyłu nie było widać białego lub żółtego światła lampy przedniej, a z przodu – czerwonego światła lampy tylnej.

Nieoświetleni rowerzyści, poruszający się po zmroku, to polska plaga, będąca jednocześnie mobilnym pomnikiem narodowej głupoty

Jest jeszcze kilka przepisów szczegółowych, dotyczących np. rozmieszczenia odblasków. Na przykład dopuszcza się montaż świateł odblaskowych na kołach roweru (także w formie odblaskowej obręczy na oponach), ale koniecznie na obu, a nie tylko na jednym kole i o takiej konstrukcji, aby były widoczne z obu stron roweru. Żółte odblaski w pedałach też są jak najbardziej legalne.

Teraz skupimy się na tym, jakie oświetlenie rowerowe warto wybrać, a także poznamy funkcje, dostępne w nowoczesnych lampkach rowerowych. Okazuje się bowiem, że np. identycznie wyglądające światło przednie, zasilane dynamem, może w najprostszej wersji po prostu świecić podczas jazdy. Jednak da się kupić podobną z wyglądu lampkę, która oferuje także funkcję świateł dziennych i świeci jeszcze jakiś czas po zatrzymaniu roweru dzięki wbudowanemu kondensatorowi. Czas poznać dostępne rozwiązania.

1) Oświetlenie bateryjne.

src="/images/news/b2mktkqTURBXy8xMjljYmE0NTU0MzVjODM3YmZmZTU0NmJiNjczNTBkNi5qcGVnkZUCzQMMAMLD.jpg" alt="" />Przednia lampa rowerowa na baterieFoto: CatEye / CatEye

Wybór lampek rowerowych na baterie, zarówno przednich, jak i tylnych, jest ogromny. Wedle opisów w sklepach internetowych każdy model jest wyjątkowy, doskonały i znakomicie oświetla drogę. Dlatego czas na trochę prawdy, która zapewne nie każdemu rowerzyście się spodoba, ale może pozwoli wybrać to, co najlepiej się sprawdzi.

- większość lampek bateryjnych świeci zbyt słabo (choć bardzo jasno) aby oświetlić drogę w nocy. Są to najczęściej światła pozycyjne;

<pid="google_ads_iframe_43863810/RASP_autoswiat/PRAWO/left_0__container__">

- jeżeli widzicie lampkę, zasilaną dwiema bateriami AAA, wielkości pudełka od zapałek, to z pewnością jest to lampka pozycyjna;

- jasność świecenia i ilość (natężenie) emitowanego światła to nie to samo. Większość lampek bateryjnych LED emituje ekstremalnie jasne i rażące w oczy światło, więc mogłoby się wydawać, że są one bardzo mocne i oświetlą drogę. Niekoniecznie. Jasne światło to nie wszystko. Musi go być jeszcze odpowiednio dużo. Można przyjąć, że 30 luksów to absolutne, rozsądne minimum, aby widzieć drogę po ciemku;

- liczba baterii, którymi zasilana jest przednia lampka rowerowa, nie musi przekładać się na moc diody LED w reflektorze. Jedna lampka może świecić mocno i rozładować się po godzinie jazdy, a druga świecić znacznie słabiej, ale przez 12 godzin przy ciągłym świetle (nie migającym). Warto to sprawdzić przed zakupem;

- najlepszym i jedynym wiarygodnym testem skuteczności przedniej lampki rowerowej jest wypróbowanie jej po zmroku na rowerze. Rynek diod LED rozwija się w szalonym tempie i diody o identycznych (na papierze) parametrach potrafią emitować zupełnie różne strumienie świetlne;

- ciekawym rozwiązaniem są przednie i tylne lampki rowerowe, które wyposażono w czujnik zmierzchu i drgań. Włączają się one automatycznie tylko wtedy, kiedy będzie odpowiednio ciemno, a statyw lampy wykryje drgania ramy rowerowej. Przednie lampki wykonane w tej technologii nie są zwykle zbyt mocne, ale do jazdy miejskiej i podmiejskiej po drogach oświetlonych latarniami takie rozwiązanie jest genialne, bo zupełnie bezobsługowe. Montujesz – zapominasz. Wjedziesz w tunel – lampki same się włączą. A dzięki czujnikowi drgań ramy nie ma ryzyka, że zaparkowany rower będzie świecił i przyciągał uwagę lub zużywał prąd z baterii. Wiem, bo sam takie oświetlenie stosuję;

- jeżeli zamierzasz parkować rower na ogólnie dostępnych stojakach, to przed zakupem lampek bateryjnych, przyjrzyj się ich zatrzaskom, umożliwiającym odczepianie od roweru. Rozwiązanie musi być wygodne i bezproblemowe, a zdarzają się lampki, których zdjęcie po kilku próbach kończy się uszkodzeniem zatrzasku lub obróceniem statywu na ramie i zmianą kierunku emisji światła;

- do jazdy po zmroku po nieoświetlonych drogach przeznaczone są przednie lampy z oddzielnym akumulatorem, montowanym do ramy roweru i zasilającym lampę za pomocą kabli. Takie rozwiązanie zapewnia długie świecenie i moc odpowiednią do swobodnej jazdy po zmroku.

Tyle o oświetleniu bateryjnym i uwierzcie mi, że starałem się opisać tylko najważniejsze rzeczy, bo pomysłowość producentów jest ogromna. Wybierając lampkę postarajcie się wydać na nią przynajmniej tyle pieniędzy, aby była zasilana bateriami typu AA lub AAA, a nie „pastylkami”, przypominającymi baterie do zegarków – mają one niewielką pojemność i raczej umiarkowanie atrakcyjną cenę. Bardzo rozsądnym rozwiązaniem jest zaopatrzenie się w akumulatorki i ładowanie ich zamiast każdorazowe kupowanie nowych baterii – to nie tylko opłacalne, lecz także proekologiczne. Akumulatorki można ładować nawet kilkaset razy, zamiast zaśmiecać środowisko zużytymi bateriami.

2) Oświetlenie na dynamo.

Dynamo rowerowe zabudowane w piaście kołaFoto: Shimano / Shimano

Odkąd wymyślono prądnicę zabudowaną w piaście przedniego koła roweru, to – poza rowerami wyczynowymi, gdzie liczy się każdy kilogram – trudno znaleźć argumenty przeciwko zastosowaniu tego rozwiązania. Jest ono trwałe, bezobsługowe, uniezależnia nas od baterii, a dostępne obecnie oświetlenie zasilane prądnicą rowerową oferuje bardzo ciekawe opcje. I to takie, które naprawdę poprawiają bezpieczeństwo jazdy, a nie tylko służą efektownemu wyglądowi roweru. Oto przegląd tych rozwiązań:

- zwykła przednia i tylna lampka rowerowa. Tylko co to znaczy zwykła? Może taka, która ma tradycyjną żarówkę, z żarnikiem i szklaną bańką? Takie rozwiązanie ma pewną istotną zaletę. Otóż dynamo montowane w piaście koła roweru podczas wolnej jazdy nie dostarcza stałego napięcia, tylko pulsujące. Z pomocą przychodzi spory bezwład cieplny przedniej żarówki rowerowej, który łagodzi owo pulsowanie światła i oszczędza oczy rowerzysty;

Opory ruchu, jakie generuje dynamo w piaście koła rowerowego, są pomijalnie małe. A poprawa bezpieczeństwa – ogromna.

- przednia i tylna lampa z diodami LED. Dziś to już norma, jednak diody okazują się diodom nierówne. A to dlatego, ze ilość emitowanego światła bardzo różni się pomiędzy modelami lampek. Różny jest także rozsył światła na drogę – od regularnej, wyraźnie zarysowanej, precyzyjnej plamy, po chaotycznego „kleksa”. Tak czy inaczej, decydując się na diodę w przedniej lampie zasilanej z dynama, trzeba się liczyć z denerwującym migotaniem podczas wolnej jazdy;

- tak, jak w przypadku lampek bateryjnych, można przyjąć, że 30 luksów pozwoli jechać po nieoświetlonej drodze rowerem wyposażonym w dynamo i przednią lampkę LED z dobrym rozsyłemświatła na jezdnię;

- zarówno przednie, jak i tylne lampki na dynamo, mogą mieć bardzo przydatną funkcję oświetlenia postojowego. Kiedy po jeździe zatrzymamy rower, lampki takie potrafią świecić (choć światło jest zwykle słabsze niż podczas jazdy) jeszcze nawet kilka minut. Jeżeli zależy Wam na takiej lampce, szukajcie funkcji „steady light”;

- przednie lampy rowerowe LED zasilane dynamem mogą mieć funkcję świateł do jazdy dziennej. Wedle moich doświadczeń jest to absolutnie rewelacyjne rozwiązanie, bowiem dedykowana do tego zadania dioda LED jest wyjątkowo jasna (ma wysoką temperaturę barwową) i nadjeżdżający rower można wyłowić wzrokiem ze znacznej odległości nawet w bardzo słoneczny dzień. Wbudowany w przednią lampkę rowerową czujnik światła sam decyduje, kiedy przełączyć światło dzienne na takie, które ma oświetlać drogę, a nie razić w oczy;

A teraz bardzo dobra wiadomość: powyższe funkcje światła postojowego i świateł do jazdy dziennej nie muszą oznaczać wysokiej ceny oświetlenia rowerowego, ani też monstrualnych rozmiarów lampki, która przyciągałaby uwagę.

Lampka ze zdjęcia otwierającego ten artykuł jest zasilana dynamem i ma diodę do jazdy dziennej, czujnik światła, diodę do jazdy po zmroku, dodatkowe światłowody kierujące światło pozycyjne na boki roweru, funkcję światła postojowego (steady light) a nawet przedni biały odblask. Wszystko to mieści się w urządzeniu wielkości pięści dziecka.

Czy zakup takiej lampki jest prosty? Niekoniecznie. W sklepach internetowych często liczne funkcje przypisywane są najprostszym modelom oświetlenia i aby mieć pewność, co zakupiona lampka potrafi, warto zajrzeć na stronę producenta. Tam wybrać odpowiedni model na podstawie zestawienia jego funkcji, zapisać numer katalogowy modelu i dopiero po tym numerze szukać lampki w sklepach internetowych.

Zamiast ograniczać się wyłącznie do tego, co nakazują przepisy, warto wybrać rower z dynamem w przedniej piaście i za niewielkie pieniądze dokupić do niego przednią lampkę z funkcją świateł dziennych.

Niestety, przepisy nie wymuszają na rowerzystach stosowania świateł do jazdy dziennej, co zaprzecza elementarnej wiedzy na temat postrzegania otoczenia przez człowieka. Skoro wszystkie samochody muszą w dzień jeździć na światłach, to oko ludzkie uczy się wyławiać oświetlone obiekty – w efekcie w dzień nieoświetlony rower trudno dostrzec wśród oświetlonych samochodów.

A przecież rowerzyści należą do tzw. niechronionych uczestników ruchu i jaskrawe światło diodowe mogłoby poprawić ich bezpieczeństwo na drogach także od świtu do zmierzchu. Jednak najpierw wypadałoby ogarnąć temat nieoświetlonych rowerzystów, poruszających się po zmroku, bo jest to polska plaga, będąca jednocześnie mobilnym pomnikiem narodowej głupoty.

Dlatego, zamiast ograniczać się wyłącznie do tego, co nakazują przepisy, warto wybrać rower z dynamem w przedniej piaście i za niewielkie pieniądze dokupić do niego przednią lampkę z funkcją świateł dziennych. Opory ruchu, jakie generuje dynamo w piaście koła rowerowego, są pomijalnie małe. A poprawa bezpieczeństwa – ogromna.

Przednia lampka rowerowa to podstawa bezpiecznej jazdy nocnejFoto: CatEye / CatEye

Jak już zamontujecie swoją przednią lampkę rowerową i nie będzie to tylko światło pozycyjne, lecz takie, które ma również oświetlać jezdnię, to ustawcie ją tak, aby podczas jazdy po zmroku świeciła na drogę, a nie w oczy innych kierowców. Niby prosta rzecz, a bardzo ułatwia innym jazdę.

I jeszcze jeden ciekawy szczegół: istnieją badania, wedle których światło migające wcale nie jest bezpieczniejsze od stałego. A to dlatego, że w przypadku poruszającego się przedmiotu, ludzkie oko ma kłopot ze skojarzeniem toru ruchu takiego obiektu, jeżeli emituje on światło migające. Być może szkoda Wam pieniędzy na częstszą wymianę baterii w lampkach rowerowych (podczas pracy lampki w trybie migającym baterie starczają na znacznie dłużej), ale za abonament komórkowy płacicie zapewne kilkunastokrotnie wyższe kwoty.

Źródło : AutoŚwiat